Tłumaczenia w kontekście hasła "weekend with your son" z angielskiego na polski od Reverso Context: It's your weekend with your son. Poważna rozmowa ojca z synem. Kliknij po więcej świetnych memów i obrazków dostępnych na jeja.pl! 30 stycznia 2020, 15:17 @KufelMleka: Bardzo dobre były Mój synek ma rok, z jegą tatą nie jesteśmy i nie byliśmy razem, zostałam sama w ciąży, on wrócił do swojej eks i ułożył życie (zasadniczo nie moja sprawa, wiem). Mam do niego żal (wciąż) ale wiem, że moje żale nie mogą mieć wpływu na relacje synka z jego tatą. Tata nigdy nie wypierał się dziecka, pokrywa wszystkie koszty Duet ojca z synem brylował jednak nie tylko za mikrofonem, ale przede wszystkim na torze. Eliminator dający dwa miejsca w półfinale pilscy fani zapamiętają na długo, bo w zgodnej opinii Pod popularną kawiarnią, w której spotyka się okoliczna młodzież, dochodzi do szrpaniny pijanego ojca z synem. Zajście obserwują koledzy i koleżanki Pawła. Sytuację próbuje załagodzić koleżanka Pawła, Malwina, ale i jej się obrywa. Policjanci znajdują nieprzytomną Malwinę na bocznicy kolejowej. Paweł prosi o pomoc Mateusza. Tłumaczenia w kontekście hasła "specjalnego piknik ojca z synem" z polskiego na angielski od Reverso Context: Tak tylko czy to coś specjalnego piknik ojca z synem, i jest mi trochę smutno. Piorun uderzył w ojca i dziecko. Do tragicznego wypadku doszło 15 maja 2023 roku. 34-letnie Matthew odbierał dwóch synów ze szkolnego autobusu. Chłopcy ucieszyli się na widok taty. Młodsze złapało ojca za rękę i wracali do domu. Wystarczył ułamek sekundy, aby zmienić życie całej rodziny nieodwracalnie. HudBSyy. Łukasz Kuchta i Oliwia Ciesiółka ogłosili rozstanie w grudniu 2020 r., ale cały czas są małżeństwem. Okazuje się, że młodzi rodzice ciągle nie dostali rozwodu, bo spierają się o alimenty i orzeczenie o winie. Łukasz długo milczał, ale wydarzenia z ostatniego weekendu przelały czarę goryczy. Mąż nie zostawił na matce swojego dziecka, która bardzo dba o idealny wizerunek w sieci, suchej pierwszy raz napisał coś tak złego o OliwiiŹródło: InstagramŁukasz i Oliwia poznali się w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia" i jako jedna z nielicznych par postanowili kontynuować małżeństwo po wyłączeniu kamer. W maju 2020 r. zostali rodzicami Franka i sprawiali wrażenie idealnej rodziny. Aż do grudnia tego samego roku, gdy poinformowali swoich fanów o rozstaniu. Prawie półtora roku później Łukasz i Oliwia dalej są małżeństwem, ale – jak wynika z relacji męża – życie z jeszcze aktualną żoną to koszmar zgotowany jemu i ich jako gwiazda Instagrama bardzo dba o zachowanie idealnego wizerunku. Ostatnio publicznie stwierdziła, że z byłym partnerem dogaduje się bezproblemowo i zależy jej, by Łukasz miał kontakt z Frankiem. Tymczasem teściowa zamieściła na Instagramie wymowne zdjęcie z górą zabawek, których nie mogła wręczyć wnukowi, bo "pocałowała klamkę" od domu Oliwii po przejechaniu 1000 km na umówioną matki potwierdził później Łukasz, który dotychczas nie powiedział złego słowa o żonie. Ale miarka się przebrała. "Długo milczałem, bo liczyłem, że coś się zmieni, a po drugie jestem ostatnią osobą, która chciałaby prać brudy publicznie" – napisał na Instagramie, zaczynając miażdżącą wizerunek Oliwii serię wpisów."Ślub od pierwszego wejrzenia" TVN. Największe porażki programuŁukasz napisał wprost, że Oliwia kłamie i wcale nie zależy jej, by ojciec miał dobry kontakt z synem. Przypomnijmy, że po rozstaniu matka zabrała chłopca i zamieszkała w rodzinnych stronach – 500 km od Śląska, gdzie zostawiła Łukasza. Ojciec Franka stwierdził, że aż do 24 stycznia, kiedy odbyła się pierwsza rozprawa rozwodowa, jeździł do synka, kiedy tylko mógł. Zostawał na weekend lub kilka dni, zajmował się nim, kiedy Oliwia organizowała sobie wczasy. Ale po pierwszym spotkaniu w sądzie wszystko się zmieniło. "Oliwia prawie całkowicie odcięła mnie od syna" – napisał Łukasz, który przez ostatnie trzy miesiące widział się z synem tylko przez 4 dni. I to nie z własnej winy, bo był gotów spędzić z Frankiem cały luty (zmieniał pracę i miał dużo wolnego czasu), ale matce miało to nie pasować. "Ważniejsze dla niej było to, by Franek poszedł do żłobka niż spędził czas z ojcem" – żalił się Kuchta na Instagramie."Nasze małżeństwo od samego początku było naznaczone wieloma kłótniami, a nasze różnice charakteru tylko je potęgowały" – wyznał Łukasz, dodając, że "Oliwia jest doskonałą aktorką", która pokazuje swój prawdziwy charakter, kiedy coś nie idzie po jej myśli. Czyli właśnie teraz, gdy trwa walka o alimenty, a Łukasz nie chce rozwodu z orzeczeniem o swojej winie."Oliwia zrobiła z dziecka kartę przetargową w postępowaniu rozwodowym" – stwierdził uczestnik "Ślubu od pierwszego wejrzenia", który w ostatni weekend pojechał na umówione spotkanie z dzieckiem, a w połowie drogi dostał wiadomość, że Franek jest chory i Oliwia odwołuje wizytę. Łukasz zadeklarował, że przyjedzie i będzie się nim opiekował. Nic to jednak nie dało, a żona nie otworzyła mu nawet drzwi, choć była w mieszkaniu (Łukasz dowiedział się tego od sąsiadki). "Następną rozprawę mamy 10 maja i prawdopodobnie nie zobaczę Franka przez kolejny miesiąc jeżeli nie więcej. Nie mam już sił…" - pisał zrozpaczony ojciec, który po raz pierwszy rzucił cień na idealny wizerunek kreowany przez żonę w mediach jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści. Warto wiedzieć: Opis Szczegóły Mapa dojazdu Jak to działa Pytania Marzycieli Zdjęcia Marzycieli Opis Marzy Ci się wypad poza miasto z ukochaną osobą? Chcesz pobyć w otoczeniu przyrody i skorzystać z naturalnych skarbów Polski? Jesteś w idealnym miejscu! Wykorzystaj uroki Ponidzia i spędź aktywnie weekend w Górach Świętokrzyskich. Weekend dla dwojga w Górach Świętokrzyskich to gwarancja 100% zadowolenia. Czekają Was trzy dni w zabytkowym Dworku pod Lipą w Nowych Kotlicach. To tylko 90 minut drogi samochodem z Krakowa i 30 minut z Kielc! Zaledwie chwila samochodem umożliwia Wam kontakt z dziewiczą naturą, ciszę i spokój. Dodatkowo będziecie mieć okazję podziwiać uroki Ponidzia z kajaków! CO ZAWIERA VOUCHER NA WEEKEND DLA DWOJGA W GÓRACH ŚWIĘTOKRZYSKICH? Voucher dla dwóch osób na trzy dni w Dworku pod Lipą (Nowe Kotlice) Cena obejmuje: dwa noclegi w pokoju 2 os., całodzienne wyżywienie (śniadanie i obiadokolacja), spływ kajakowy, możliwość skorzystania z wypożyczalni rowerów oraz boisk i sprzętu sportowego, miejsce postojowe na samochód Voucher jest ważny przez rok od daty zakupu VOUCHER NA WEEKEND WE DWOJE W GÓRACH ŚWIĘTOKRZYSKICH — KOMU PODAROWAĆ TAKI PREZENT? Samodzielnie możesz zdecydować, jaki charakter będzie miał Wasz weekend dla dwojga. Voucher możecie wykorzystać sami lub podarować go na przykład znajomym z okazji ślubu! Wspólny wypad świetnie sprawdzi się jako prezent ślubny. Pozwoli młodej parze odpocząć na łonie natury po wysiłkach związanych z organizacją ślubu i wesela. Voucher dla dwojga ze spływem kajakowym to prezent nie tylko dla par! Może przeobrazić się w męski wypad na weekend za miastem ojca z synem. Ciężko znaleźć lepszą okazję do bycia z bliską osobą, porozmawiania i spędzenia aktywnie czasu, który zbliży Was do siebie i na długo zostanie w Waszej pamięci. Szczegóły Liczba uczestników 2 osoby Czas trwania 3 dni (2 noclegi). Doba hotelowa zaczyna się o kolacja jest serwowana od Spływ kajakowy trwa ok. 3 godziny. Lokalizacja Dworek Pod Lipą, Nowe Kotlice 54, Sobków Dostępność Sezon letni (kwiecień-wrzesień), za wyjątkiem świąt i długich weekendów Rezerwacja Ważność Vouchera - 12 miesięcy od dnia zakupu. Rezerwacja terminu realizacji - min. 14 dni wcześniej. Wybrane warunki realizacji Na czas spływu kajakowego dzieci pod opieką dorosłych (minimalny wiek: 3 lata), trzeźwość. Jedna osoba musi być pełnoletnia. Wskazówki dla uczestników Wygodne, szybkoschnące ubranie, obuwie sportowe Informacje dodatkowe Usługa obejmuje noclegi dla dwóch osób, całodzienne wyżywienie (śniadania i obiadokolacje), spływ kajakowy, możliwość skorzystania z wypożyczalni rowerów oraz boisk i sprzętu sportowego, miejsce postojowe na samochód. Mapa dojazdu ADRES:Nowe Kotlice 54, 28-305 SobkówPARTNER: Dworek pod Lipą / Po Nidzie Kajakiem Opinie Ocena 5/5,0 (9 opinii) Weekend dla dwojga ze spływem kajakowym (Góry Świętokrzyskie (Nowe Kotlice)) Współpraca z Katalogiem bardzo pomyślna. Pomimo trudnego czasu pandemii i konieczności zmiany terminu wszystko przebiegało sprawnie z dużym zaangażowaniem i wsparciem ze strony obsługi. Sam Dworek pod Lipą to urocze miejsce na relaks. Przemili gospodarze, którzy w obsługę gości i troskę o ich dobre samopoczucie wkładają całe swe serce. Polecam. Robert Weekend dla dwojga ze spływem kajakowym (Góry Świętokrzyskie (Nowe Kotlice)) Wszystko na plus. Ewa i Dariusz Weekend dla dwojga ze spływem kajakowym (Góry Świętokrzyskie (Nowe Kotlice)) Opcja wypoczynku, którą zarezerwowaliśmy razem ze znajomymi - Weekend dla Dwojga ze Spływem kajakowym w urokliwym miejscu w Dworku pod Lipą w miejscowości Nowe Kotlice (w pobliżu Gór Świętokrzyskich) przerosła nasze oczekiwania. Miejsce wspaniałe do naładowania baterii i wypoczynku na łonie natury. Spływ kajakowy był niezapomnianą przygodą ze względu na liczne atrakcje na trasie .... :) Pewnie powtórzymy wyprawę w większym gronie znajomych. GORĄCO POLECAMY ! :) Magdalena Weekend dla dwojga ze spływem kajakowym (Góry Świętokrzyskie (Nowe Kotlice)) Maciej Weekend dla dwojga ze spływem kajakowym (Góry Świętokrzyskie (Nowe Kotlice)) Elzbieta Weekend dla dwojga ze spływem kajakowym (Góry Świętokrzyskie (Nowe Kotlice)) Robert Weekend dla dwojga ze spływem kajakowym (Góry Świętokrzyskie (Nowe Kotlice)) Dariusz i Czesława Weekend dla dwojga ze spływem kajakowym (Góry Świętokrzyskie (Nowe Kotlice)) Zdjęcia Marzycieli Zdjęcia naszych klientów z realizacji usługi JOANNA Jak to działa KUPUJĄCY 1. Kup Voucher Na voucherze nie ma ceny, a jego wygląd możesz spersonalizować - do wyboru dwa rodzaje opakowań oraz możliwość wpisania życzeń lub dedykacji. Dodatkowo oferujemy darmową dostawę, 60 dni na zwrot i rok na decyzję czy chcesz zrealizować polecane przeżycie czy wybrać inne z listy przeżyć dostępnych w tym voucherze na dole strony. Przez rok możesz również wymienić voucher. 2. Podaruj lub wykorzystaj Voucher Na voucherze nie ma żadnych danych osobowych - możesz podarować go w prezencie lub wykorzystać osobiście. OBDAROWANY 3. Zarezerwuj Wciel w życie swoje marzenie - wejdź na naszą stronę w zakładkę "MAM VOUCHER" i wybierz odpowiedni termin i lokalizację. My zorganizujemy resztę za Ciebie. Pamiętaj, że zamiast polecanego przeżycia możesz wybrać inne z listy przeżyć dostępnych w tym voucherze. W tym celu skontaktuj się z naszym biurem. 4. Zrealizuj Zabierz ze sobą voucher na miejsce realizacji i ciesz się niezapomnianymi wrażeniami! Możesz zrealizować voucher w ciągu 12 miesięcy. Pytania Marzycieli Jeszcze nikt nie zadał pytania dotyczącego tego vouchera. Ojciec i syn – zgrana drużyna Czy chcesz nauczyć się współdziałania z synem zamiast współzawodnictwa, wzmacniając przy tym wzajemną więź? Nic tak bardzo nie zbliża, jak dobra przygoda na łonie natury, przeżyta sam na sam, bez obecności mamy. Warto, by każdy tata choć raz w życiu zabrał swego syna na wyprawę, która będzie ich prywatnym, głębokim męskim wspomnieniem. Przygoda na miarę ojca i syna Jeśli jesteś z tych, co nuda i nicnierobienie są dla nich przerażające, to chcę Ci napisać: I o to właśnie chodzi! U nas nie ma miejsca na lenistwo, ale: Wyzwania na miarę żądnych przygód mężczyzn – nie będzie nudnych rzek ani nudnych gór, ale trasy z workiem atrakcji schowanym za pazuchą. Konkursy i zawody z cyklu: „ło matko, może jednak pobaw się w coś innego” – terenowe szaleństwo, wygibasy, parę plam tu i ówdzie. No bo w końcu można, skoro mama nie widzi ;) Przyrodę nieugładzoną kobiecą ręką, ale taką, jak ją Pan Bóg stworzył, bez ogromu cywilizacji i udogodnień XXI wieku. I to, co najważniejsze – wspólne wspomnienia i wzrok syna mówiący: „Fajny z ciebie tata!” Oferta wyjazdów dla ojców z synami Część naszych wyjazdów kierowanych jest tylko i wyłącznie do ojców z synami, a na część można przyjechać także z córką. Szczegóły podane są w nazwie każdej z nich, W każdym przypadku podana cena dotyczy pary – ojca i syna (lub córki). Polish Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese English Synonyms Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese Ukrainian These examples may contain rude words based on your search. These examples may contain colloquial words based on your search. Zawieziemy cię w jakieś neutralne miejsce, w które twojego syna przywiozą marshalowie z Illinois i urządzicie sobie wspólnie wesoły weekend ojca z synem. We take you to a neutral location, your son is brought to the same location by marshals from Illinois for a fun-filled father-son weekend. Premiera w Berlinie: w ośrodku szensztackim w Berlinie-Frohnau odbył się pierwszy weekend ojca z synem. Już mieliśmy małą pogawędkę ojca z synem. Co zaczęło się jako doświadczenie wiążące ojca z synem, zakończyło się samotnym połowem chłopaka. What started out as a would-be bonding experience ended up with a young man fishing alone in a boat. No results found for this meaning. Results: 2265. Exact: 2. Elapsed time: 147 ms. Documents Corporate solutions Conjugation Synonyms Grammar Check Help & about Word index: 1-300, 301-600, 601-900Expression index: 1-400, 401-800, 801-1200Phrase index: 1-400, 401-800, 801-1200 Mając trójkę dzieci ciężko jest być na 100% z każdym. Dlatego z Karolą postanowiliśmy, że będziemy wydzielać takie małe chwile tylko dla jednego dziecka. Każde z nas, na zmianę, będzie robić coś z jednym dzieckiem. Tak żeby właśnie chociaż przez krótki czas być tylko dla niego/niej. Pomysł na wyprawę ojca z synem rodził się w bólach. Chciałem z Jasiem spędzić więcej niż kilka godzin, zrobić coś wyjątkowego, coś czego nie robiliśmy razem – rodzinnie. Szybko odpadły kajaki, wycieczki rowerowe, kolejki wąskotorowe itd. Tu muszę Wam nadmienić, że Jasio to „fighter”, rzadko kiedy się poddaje. Tam gdzie Mania już narzeka, że ją coś boli, Jasio prze do przodu. O tym przeczytasz1 A może w „góry” – Główny Szlak Gór Świętokrzyskich2 Zaczynamy Główny Szlak Gór Dzień 1. odcinek Legenda kapliczki św Rozalii3 Czegoś potrzebujesz? Pytaj mieszkańców4 Barania Góra – pierwszy nocleg na Głównym Szlaku Gór Świętokrzyskich5 Idziemy Głównym Szlakiem Gór Dzień 2. odcinek W drodze do kamieniołomu w Ruiny zakładu hutniczego w Bobrzy6 Kamieniołom w Ciosowej7 Koniec pierwszego odcinka Głównego Szlaku Gór Świętokrzyskich8 Co zabraliśmy ze sobą na szlak? A może w „góry” – Główny Szlak Gór Świętokrzyskich Góry, to jest pomysł! Ale góry z dzieckiem musza mieć jakiś cel, motywację i przygodę. Nie mogą też zrazić młodego, czyli wykończyć go na tyle, że nie będzie miał siły i chęci do nich wracać. Odłożyłem na bok swoje ambicję i stwierdziłem, że idziemy testowo w najniższe, chyba, pasma górskie w Polsce. Tak też zrodził się pomysł przejścia Głównego Szlaku Gór Świętokrzyskich i zbierania Górskich Odznak Terenowych. Dworzec autobusowy w Kielcach W oczekiwaniu na busa do Kuźniak Także jest cel i jest motywacja – będziemy zbierać pieczątki do książeczki PTTK, a na końcu ojciec z synem otrzymają odznakę PTTK. Brakuje nam tylko przygody. Nie myśląc długo rzuciłem pomysł. Idziemy szlakiem i nocujemy w namiocie na dziko. Trzeba by było zobaczyć wyraz twarzy Jasia, żeby zrozumieć jak bardzo mu się ten pomysł spodobał. Z tatą pod namiot, z plecakami. Ekscytację zwiększył również fakt, że samochód zostawiamy dziewczynom i jedziemy do Kielc pociągiem. Po górach z dziećmi już chodziliśmy – głównie w naszych ukochanych Bieszczadach. Nie chodziliśmy jednak nigdy „na ciężko” – z dziećmi, z namiotem, śpiworem itd. Nie wiedziałem ile w stanie jest przejść Jasio, ciągiem. Ciężko było obrać jakiś konkretny cel na ten pierwszy nasz wspólny wyjazd. Po cichu gdzieś liczyłem, że może uda się nam przejść przez cały weekend ok 30 km. Cały szlak ma blisko 100 km, więc akurat pasowałoby go podzielić na trzy części. Zaczynamy Główny Szlak Gór Świętokrzyskich Dzień 1. odcinek 1. Z samego rana pojawiliśmy się na odrestaurowanym dworcu autobusowym w Kielcach. Musieliśmy się dostać, na nasz, początek szlaku (można iść w dwie strony) w miejscowości Kuźniaki. To tam zaczyna się lub kończy czerwony szlak Głównego Szlaku Gór Świętokrzyskich. Zanim jeszcze zaczęliśmy wędrówkę, wstąpiliśmy do sklepu spożywczego po naszą pierwszą pieczątkę w książeczce GOT PTTK. Jest i nasz rydwan, którym dojedziemy do Kuźniak Symboliczny kamień początku Głównego Szlaku Gór Świętokrzyskich Plan na dziś ambitny – dojść do Baraniej Góry i znaleźć tam miejsce na nocleg. Jasiowi wyznaczałem, stopniowo bliższe cele. Pierwszym była Perzowa Góra (395 m a zaraz obok niej owiana ciekawą legendą kaplica św. Rozalii w grocie skalnej. Las jest pełen ciekawych rzeczy do odkrycia Leśna zabawa w zbieranie liści roślin a następnie wklejenie i opisanie ich w dzienniku z podróży Jasia Legenda kapliczki św Rozalii Dawno temu, pasterz o nazwisku Perz wybrał się, jak co dzień, na pastwisko na zboczu góry. Niespodziewanie Perzowi ukazała się ubrana na biało-niebiesko piękna kobieta, która podeszła do niego, i wręczając mu pokaźnych rozmiarów klucz, powiedziała: “Nie lękaj się mimo iż będą się tu działy rzeczy straszne. Wytrwaj na tym miejscu do końca. Weź ten klucz i czekaj, a staniesz się najwyższym przełożonym klasztoru, który tu powstanie. Tym kluczem otworzysz drzwi.” Wtedy rozległy się potężne grzmoty, skały pękały z łoskotem i staczały się po zboczach. Perz widział, jak spod ziemi wyrastały mury tajemniczej budowli. Przerażone bydło popędziło do wsi. Perz nie wytrzymał ze strachu i również wziął nogi za pas, gubiąc przy okazji dany mu klucz. W tym momencie cała budowla zaczęła się zapadać pod ziemię, a jej pozostałością jest tylko grota, którą możemy dziś oglądać. W czasach zarazy grota służyła również jako schronienie dla okolicznych mieszkańców, przez co jej patronką została św. Rozalia (wiodła pustelnicze życie w grocie). Kaplica św. Rozalii w skalnej grocie Kolejny nasz przystanek planowałem przy wieży widokowej obok miejscowości Sieniów, zaraz obok najwyższego na naszej dzisiejszej trasie wzniesienia (Góra Siniewska – 448 m Ku naszemu zaskoczeniu obok wieży widokowej powstał niesamowity, kreatywny, muzyczny plac zabaw. Jasio biegał od jednego urządzenia do drugiego, a ja w tym czasie przygotowywałem nam obiad. Do tego momentu nawigacja pokazywała nam, że przeszliśmy około 7,3 km. Z kolei Endomondo wskazywał ponad 9 km. Nie mam pojęcia skąd taka rozbieżność?!. Muzyczny plac zabaw przy wieży widokowej Widok z wieży w Sieniowie Czegoś potrzebujesz? Pytaj mieszkańców Skoro idziemy „na ciężko” to wszystko co nam potrzeba powinniśmy zabrać ze sobą. Musiałem się jednak spakować z głową, dlatego uznałem, że najbardziej niezbędną rzecz potrzebną na szlaku będziemy kombinować na bieżąco – wodę. Przez zaskakującą temperaturę, jak na wrzesień, zapasy wody skończyły nam się własnie przy Sieniowie. Sklepu oczywiście próżno szukać w okolicy, zostaje sprawdzona metoda – poproś któregoś z mieszkańców o uzupełnienie. Co ciekawe, że jak ludzie widzą kogoś, kto wędruje i to jeszcze z dzieckiem, włącza im się mega gościnność. Chociaż ja twierdzę, że Polacy są bardzo gościnni i otwarci na obcych, to zawsze miło jest usłyszeć potwierdzenie tej mojej teorii. Także poprosiliśmy o wodę, a zostaliśmy zaproszeni na obiad, zaoferowano nam nocleg, mimo naszych serdecznych podziękowań za okazano pomoc na odchodne chciano nam wręczyć skrzynkę papierówek (kto pamięta smak tych jabłek z dzieciństwa?). Zbudowani dobrocią ludzi ruszyliśmy dalej. Do Baraniej Góry zostało nam blisko 1,5 km marszu z Widomej. Barania Góra – pierwszy nocleg na Głównym Szlaku Gór Świętokrzyskich Wspólnymi siłami postawiliśmy namiot Zgodnie z planem dotarliśmy do Baraniej Góry (426 m Jasio od momentu opuszczenia gospodarzy w Widomej narzekał już, że nie chce już chodzić, i że go bolą nóżki. Wspomogłem go trochę w trudzie walki ze zmęczeniem, ale zgodnie z przyjęta taktyką wyznaczyłem mu kolejny drobny cel. Szukamy miejsca na namiot – ma być płasko i ma być ładny widok. Kilkaset metrów dalej trafiliśmy na miejsce prawie idealne. Takie wschody to my lubimy Barania Góra okazała się idealna na nocleg. Patrząc na mapę wiedziałem, że jak zejdziemy z niej to znajdziemy się między zabudowaniami, a szlak zacznie przebiegać przez asfaltowe drogi. Przekalkulowałem zmęczenie Jasia oraz odległość do kolejnego potencjalnego miejsca spania i wyszło mi, że po prostu musiałbym młodego przeciągnąć jeszcze kolejne 5 km. Ten wyjazd miał być dla niego i nie chciałem go zrażać. Idziemy Głównym Szlakiem Gór Świętokrzyskich Dzień 2. odcinek 1. Noc, przyznam się Wam szczerze, była „taka sobie”. Przede wszystkim całkiem wypadło mi z głowy, że połowa września to okres kiedy jelenie mają rykowisko. Jeśli ktoś nie słyszał jak ryczy byk jelenia w tym czasie to polecam sobie odszukać na youtube ten dźwięk. Jasiowi to kompletnie nie przeszkadzało, chyba zmęczenie dało o sobie znać. Wschód słońca jednak wynagrodził mi niespokojną noc. Jasio jak wynurzył głowę z namiotu powiedział – „widzisz jaki widok znalazłem”. No nie da się ukryć, że było bajecznie. W drodze do kamieniołomu w Ciosowej Mapa jednak nie kłamie. Część szlaku po zejściu z Baraniej Góry w kierunku Ciosowej to po prostu podróż przez pobocza lub chodniki wiodące wzdłuż drogi, między zabudowaniami. Jak narazie to najmniej ciekawy odcinek naszej trasy. Postanowiliśmy go jednak sobie urozmaicić. W miejscowości Porzecze można zboczyć ze szlaku (2,5 km) i odwiedzić ruiny hutniczego zakładu wielopiecowego z XIX w. znajdujące się w Bobrzy. Plan na dziś mamy skromniejszy, ponieważ musimy wrócić do Kielc na pociąg a da się to zrobić tylko gdy szlak zbliża się gdzieś do jakiejś drogi, najlepiej ruchliwej. Z mapy wygląda na to, że nasz cel dzisiejszej wędrówki leży kilkaset metrów za kamieniołomem w Ciosowej – idziemy do Miedzianej Góry! Ruiny zakładu hutniczego w Bobrzy Nogi Jasia, wg Jasia już odmawiały mu posłuszeństwa. Ojciec wpadł na pomysł, że w ramach zabawy zaczniemy łapać stopa do Bobrzy. Pierwsze pomachiwania Jasia były okraszone dużą dozą wstydu, ale widząc mnie twardo machającego na każdy samochód Jasio nabrał pewności. Czekaliśmy może siedem minut na przystanku i bach! Złapaliśmy pierwszego w życiu stopa Jasia. Ruiny zakładu hutniczego Ruiny jest dość prosto namierzyć. Są otoczone wielkim murem oporowym, sięgającym 15 metrów. Ku naszemu zaskoczeniu na miejscu nie spotkaliśmy absolutnie nikogo. Obeszliśmy całe ruiny, które robią wrażenie i moim zdaniem warto je odwiedzić. W końcu miał to być największy zakład hutniczy w Polsce w XIX w. Ambitny plan przerwała wielka powódź oraz wybuch powstania listopadowego. Mur oporowy, za nim skrywają się ruiny zakładu Jasiowi tak się spodobał autostop, że postanowiliśmy w powrocie do Porzecza zastosować tę samą metodę. Tu nam się zeszło trochę dłużej ze złapaniem okazji. Może dlatego, że Jasio zamiast machać na samochody w jadące w naszą stronę to wypatrywał „wyścigówek”, a jak taką trafił (Ford Mustang) to machał na nią niezależnie od tego, w którą stronę jechała :-). Kamieniołom w Ciosowej System zbierania pieczątek PTTK jest powiedzmy sobie niedoskonały. Nie ma określonych punktów gdzie je można zbierać, więc trzeba szukać na własną rękę. Sprawdzać trzeba np. sołtysów we wsiach, sklepy spożywcze po drodze. Nam się naszą drugą pieczątkę udało własnie zdobyć w Porzeczu w sklepie. Za Porzeczem zaczyna się, nareszcie, ponownie leśna ścieżka przez spektakularnie wysoki las sosnowy. Do kamieniołomu trzeba się chwilę powspinać, ale warto. My postanowiliśmy sobie zrobić tam przerwę na obiad, tzw. „obiad z widokiem”. Mieliśmy szczęście, tak można by to nazwać. Na przystanku w Miedzianej Górze okazało się, że autobus miejski, który podwiezie się nas prawie pod sam dworzec przyjedzie za 10 min, kolejny był za 3 godziny. Na busiki kursujące w okolicy nie mieliśmy też co liczyć, ponieważ te w niedziele jeżdżą chyba dwa dziennie. Pozostałości kamieniołomu w Ciosowej Koniec pierwszego odcinka Głównego Szlaku Gór Świętokrzyskich Tak się skończył nasz pierwszy odcinek Głównego Szlaku Gór Świętokrzyskich. Wg Endomondo przeszliśmy pierwszego dnia 14,5 km, a drugiego 8,6 km. Uważam to za bardzo dobry wynik jak na 4,5 latka. Udało mi się też go nie zniechęcić do dalszych wypraw. Może uda się nam wrócić na szlak jeszcze raz w tym roku. Co zabraliśmy ze sobą na szlak? Poniżej zrobiłem listę rzeczy, które mieliśmy ze sobą spakowane, przy okazji też policzyłem ile wody nam było potrzebne do przejścia tych 23 km. Plecak Fjord Nansen 32 litry;Namiot Fjord Nansen Tromvik II (lekka dwójka);PAJAK – śpiwór puchowy Quest 4Two (dwójka);Mata samopompująca Milo Resto Pro;Mata dla Jasia Quechua A100 Ultralight; Dwa bidony Fjord Nansen Tritan – po 0,6 litra;Miękka butelka na wodę – 1litr;Zestaw do gotowania GSI; Palnik Primus;Termos na jedzenie Primus Pipi Pończoszanki;Dwa tytanowe łyżkowidelce;Latarka czołówka Black Diamond Storm 400;Latarka czołówka dla Jasia – Petlz Tikkina;Mapa Głównego Szlaku Świętokrzyskiego COMPASS;Nóż Gerber;Organizer podróżny Maloka;Koszulka długi rękaw Devold – 100% merino;Kurtka dla Jasia z odpinanymi rękawami – Elemeno;Spodnie antykomarowe – Reima;Trzy obiady liofilizowane LyoFood. W sumie na szlak wyszliśmy z napełnionymi bidonami (2 x 0,6l), elastyczną butelką (1l) oaz zakupioną w sklepie butelką wody mineralnej (1,5l). W Widomej uzupełniliśmy 2 x 0,6 i całą butelkę po wodzie mineralnej (1,5l). Łącznie około 5,5 litra wody potrzebowaliśmy. Gdybyśmy szli cały drugi dzień, konieczne byłoby kolejne uzupełnienie zapasów.

weekend ojca z synem 2020